Popławski Jan Ludwik, pseud. „Cajus”, „Jan Lubelczyk”, „Jan
Raźniak”, „J. L. Jastrzębiec”, „J. Mroczek”, „J. Nieborski”, „Leszek”, „Lig”,
„Ludwik Bolski”, „Ludwik Bystrowicki”, „Raźmiak”, „Siermiężny”, „V-t”,
„Victor”, „Wiat”, „Wiatko”, „Wiktor Bolski” (ur. 17 I 1854 w Bystrzejowicach
pod Lublinem, zm. 12 III 1908 w Warszawie) – ideolog, publicysta, krytyk
literacki i tłumacz, wraz z Zygmuntem Balickim i Romanem Dmowskim,
współorganizator i współprzywódca obozu narodowego.
Popławski
urodził się w rodzinie ziemiańskiej jako trzecie dziecko Wiktora i Ludwiki z
Ponikowskich. W jego rodzinnym domu z pietyzmem kultywowano tradycję
patriotyczną ukształtowaną pod wpływem poezji romantycznej i powstań
narodowych. Uczęszczał do gimnazjum w Lublinie, został jednak z niego usunięty
za awanturę z kolegą szkolnym podejrzewanym o szpiegostwo i donosicielstwo. W
związku z tym wydarzeniem maturę zdał eksternistycznie w 1872 r.
W 1873 r.
Jan Ludwik rozpoczął studia na Wydziale Prawa Carskiego Uniwersytetu
Warszawskiego. Włączył się tam aktywnie w konspiracyjną działalność studencką.
W 1877 r. założył wraz z Adamem Szymańskim organizację, która funkcjonuje w
literaturze przedmiotu pod nazwą Związek Synów Ojczyzny. Prawdopodobnie była
ona powiązana z działającą w Galicji Konfederacją Narodu Polskiego Teofila
Szumskiego i Edmunda Riedla. Organizacja Popławskiego stawiała sobie za cel
przygotowanie w Królestwie struktur organizacyjnych do przyszłego
antyrosyjskiego powstania, które planowano wywołać w przypadku wojny pomiędzy
zaborcami. Akcentowała również potrzebę działań o zasięgu ponadzaborowym. W
1878 r. grupa została rozbita przez carską Ochranę, bądź to na skutek zbytniej
dezynwoltury młodych konspiratorów, bądź też denuncjacji ze strony osób
związanych z internacjonalistycznym nurtem socjalizmu (Szymon Diksztajn,
Stanisław Mendelson, Kazimierz Hildt). Popławskiego osadzono w X Pawilonie
Cytadeli Warszawskiej, gdzie spędził rok. W styczniu 1879 r. został skazany na
ośmioletnie zesłanie w głąb Rosji. W literaturze przedmiotu pokutują do dziś poglądy
o wyjątkowo niechlubnej roli Jana Ludwika Popławskiego w czasie procesu
wzmiankowanej organizacji. Jak sugeruje jednak jego biograf, wynikają one
raczej z tego, iż stał się on później czołowym ideologiem i działaczem obozu
politycznego o charakterze antysocjalistycznym, w związku z tym w literaturze
przedmiotu z lat PRL kwestia ta była uwypuklana w sposób tendencyjny (T. Kulak,
Jan Ludwik Popławski 1854-1908. Biografia polityczna, t. 1, Wrocław 1989). W
czerwcu 1879 r. dotarł do miejsca swego zesłania – wsi Bisiorowo w guberni
wiackiej. W drugim roku swego pobytu w Rosji został przeniesiony do miasteczka
Carewo-Sanchursk. W 1882 r., dzięki usilnym staraniom rodziny i chwilowej
liberalizacji w Rosji za rządów Michała Loris-Mielikowa, jego pobyt na zesłaniu
skrócono i w czerwcu tegoż roku Popławski przybył do Warszawy.
W rok po
powrocie do kraju Jan Ludwik podjął pracę w tygodniku „Prawda” wydawanym przez
„papieża pozytywizmu” Aleksandra Świętochowskiego. Dość szybko zyskał w nim
ważną pozycję, stając się wkrótce wraz ze swoim przyszłym szwagrem Józefem
Karolem Potockim „podporą redakcji i sztabem Świętochowskiego” (M. Brykalska, Aleksander
Świętochowski redaktor „Prawdy”, Wrocław 1974). W ciągu trzech lat współpracy z
„Prawdą” opublikował na łamach tego tygodnika 26 artykułów o tematyce
politycznej i społecznej, około 60 krytycznoliterackich, ponad 70 felietonów z
cyklu „Na widnokręgu” oraz liczne recenzje, noty itp. W 1884 r. ożenił się z Felicją
Potocką, siostrą Józefa. Rok później Jan Ludwik dał się poznać szerszej
publiczności, głównie za sprawą skandalu, jaki wywołał proces wytoczony przez
Gabrielę Zapolską redakcji „Prawdy”. Powodem była recenzja zbioru nowel
Zapolskiej Akwarele. Popławski zarzucił w niej autorce plagiat i niedwuznacznie
sugerował jej lekkie prowadzenie się. W tym samym roku został ponownie
aresztowany i odsiedział trzy miesiące w warszawskiej Cytadeli. Oskarżono go o
działalność propagandową w duchu rewolucyjnym i utrzymywanie kontaktów z
członkami „Proletariatu”. W 1886 r. Świętochowski udostępnił łamy swego pisma
socjalistom (Ludwikowi Krzywickiemu, Feliksowi Daszyńskiemu, Zygmuntowi
Pietkiewiczowi). Stało się to pośrednią przyczyną odejścia z redakcji osób,
które dotychczas miały decydujący wpływ na jego kształt, tj. Popławskiego i J.
K. Potockiego. Asumpt do rozstania z „Prawdą” dała Popławskiemu również
polityka pisma, które nie dość konsekwentnie, jego zdaniem, eksponowało
„kwestię ludową” (w szerokim rozumieniu tego słowa). Uważał, że przedstawiając
nędzę i wyzysk robotników, nie wskazywał palcem sprawców tego stanu rzeczy. Jan
Ludwik w liście do Świętochowskiego pisał: „Niechaj mi będzie dozwolone zapytać
Wielmożnego Pana, dlaczego zawsze ukrywa się nazwiska osób godnych pohańbienia
w oczach opinii publicznej? Dlaczego nie wydrukuje się wielkimi literami
nazwisk wyzyskiwaczy pracy nieszczęsnych robotników? Co obchodzi takiego
...berga, ...sztajna, lub ...bauma, że ktoś o nim pisze bez wskazania osoby.
(...) Wszyscy ci fabrykanci, np. w Zawierciu, to Żydzi, którzy oczywiście nigdy
nie będą obywatelami kraju i nawet nie znają pojęcia o tym, jaki obowiązek
ciąży na ich stosunku do kraju, w którym żyją setki lat i który daje im
olbrzymie zyski. Wszak ani jeden z nich nawet dobrze nie zna języka polskiego,
mówią albo po niemiecku, albo używają po prostu żargonu żydowskiego”. Uzależnienie
Świętochowskiego od ówczesnego żydowskiego lobby i obawa przed utratą możnych
prenumeratorów wykluczały oczywiście wszelkie działania w rodzaju tych
proponowanych przez Popławskiego (T. Kulak, Jan Ludwik Popławski 1854-1908.
Biografia polityczna, t. 1, Wrocław 1989).
Po zerwaniu
z „Prawdą” Popławski i Potocki poszukiwali pisma, które dawałoby im pełną
swobodę wypowiedzi. Na pewien czas związali się z miesięcznikiem „Fortuna”
wydawanym przez Stanisława Komierowskiego, następnie zaś z periodykiem „Wędrowiec”
Artura Gruszeckiego. Wreszcie 2 X 1886 r. ukazał się pierwszy numer „tygodnika
społeczno-politycznego i literackiego” „Głos”. W podpisanym obok wspomnianej
dwójki przez Adolfa Dygasińskiego, Zygmunta Herynga i Henryka Nussbauma Prospekcie
poprzedzającym wydanie pierwszego numeru akcentowano: „W naszym «Głosie» znajdą
swój wyraz i poparcie przekonania i dążenia ludzi, którzy potrafią swe interesy
oraz sympatie społeczne, polityczne i narodowe skojarzyć z wymaganiami
rzetelnych potrzeb ludu” (J. Żurawicka, Zespół redakcji „Głosu” (1886-1894),
„Roczniki Historii Czasopiśmiennictwa Polskiego” 1962, t. 1). Wśród członków
zespołu redakcyjnego i stałych współpracowników znajdujemy całą paletę postaci
reprezentujących różnorodne kierunki ideowe: marksiści, narodowi socjaliści,
ludowcy np. L. Krzywicki, Aleksander Więckowski, Wacław Nałkowski, Aleksander
Łętowski, Adam Zakrzewski, Józef Hłasko, Mieczysław Brzeziński, Teodor Tomasz
Jeż (Zygmunt Miłkowski) czy Edward Paszkowski, autor powieści opisującej zespół
głosowiczów, w której Popławski (powieściowy Pacławski) przedstawiony został
jako idealista i altruista heroicznie walczący o realizację wyznawanych przez
siebie ideałów oraz niekwestionowany przywódca całego środowiska, górujący nad
nim intelektualnie (E. Paszkowski, Podniebie. Z kroniki czwartego piętra, Lwów
1901). W „Głosie” zadebiutowali także m.in. Stefan Żeromski, Jan Kasprowicz,
Władysław S. Reymont czy Kazimierz Przerwa-Tetmajer. Decydujący wpływ na
kształt pisma miał Jan Ludwik Popławski. Objął on funkcję redaktora politycznego
i sekretarza redakcji. Jego autorstwa była większość artykułów wstępnych z
działu społeczno-politycznego i ekonomiczno-społecznego, stały felieton pt. „Z
kraju” oraz poważna ilość recenzji, omówień, krytyk, polemik itp. Legendarna
stała się atmosfera panująca w redakcji i spotkania przy kruszonie w jej
siedzibie na rogu Nowego Świata i Ordynackiej, w których oprócz autorów
uczestniczyli także czytelnicy pisma: „«Głos» wciągał nie tylko pracowników,
ale i prenumeratorów w swoją atmosferę, wiązał ich uczuciem z sobą i był wielką
kuźnicą, w której z ludzi różnego typu i poziomu umysłowego wykuwano wyznawców
wyraźnego, sformułowanego pod każdym względem poglądu na sprawy społeczne.
(...) Ktoś znalazł się u stołu z kruszonem, wzruszony tym zaszczytem
przysłuchiwał się rozmowom o różnych zdarzeniach, od czasu do czasu śmiał się z
dowcipu i smakował w anegdocie. (...) Jeszcze częściej łykał nieco trunku,
niekiedy wtrącał się do rozmowy, pełen chęci dostosowania się do tonu
panującego u stołu, gdzie pomimo kruszonu, dowcipu i anegdot odczuwało się
głęboką troskę o rzecz publiczną. I koniec na tym! O przekonaniach, o
konieczności jakiejś akcji ani słowem nie napomykano. Ale gość wychodził już
dotknięty tym obcowaniem z jakąś ideą dlań jeszcze nie określoną, lecz
sympatyczną – był niewyrobionym, ale pozyskanym członkiem wzrastającego zespołu
ludowcowego i sam nie uświadamiał sobie, jak z biegiem czasu uczestniczył w
zbiorowym pochodzie wszystkich ku przyszłej endecji” (L. Krzywicki, Wspomnienia,
t. 3, Warszawa 1959). W swej publicystyce na łamach „Głosu” Popławski
kontynuował tematykę ludowo-narodową, której wiele uwagi poświęcał już na
łamach „Prawdy”. Jego poglądy na te sprawy wyraźnie wykrystalizowały się w tym
okresie, przede wszystkim samo pojęcie ludu zostało wyraźnie poszerzone. W
ujęciu Jana Ludwika objęło ono nie tylko ludność chłopską, ale także robotników
i warstwy pośrednie. Coraz więcej miejsca zaczęła zajmować wówczas w jego pisarstwie
myśl zachodnia, za której twórcę śmiało może zostać uznany. Jak wspominał po
latach R. Dmowski: „Człowiekiem, który otworzył oczy naszemu pokoleniu na
znaczenie ziem zaboru pruskiego dla przyszłości Polski, który jasno widział, że
bez tych ziem możemy być tylko słabym, uzależnionym od sąsiadów, stopniowo
topniejącym narodkiem, w którego nieocenionych i po dziś dzień niedocenionych
pismach politycznych ta myśl przewija się nieustannie – był Popławski” (R.
Dmowski, Polityka polska i odbudowanie państwa, t. 1, Warszawa 1988). Okres ten
to również początek działalności translatorskiej Popławskiego. W 1887 r. przetłumaczył
głośne w tamtym okresie dzieło twórcy antropologicznej szkoły prawa karnego
Cesare’a Lombrosa Geniusz i obłąkanie, w następnych latach przełożył na j.
polski również inną książkę tego autora pt. Człowiek-zbrodniarz, a także Rozwój
ustroju i stosunków politycznych Anglii Emile’a Boutmy’ego, Życie domowe i
publiczne Greków Paula Girauda czy Opowiadania historyczne. Egipt i Assyrya
Gastona Maspera. W 1887 r. „Głos” stał się de facto ekspozyturą nowoutworzonej
organizacji Liga Polska, natomiast Popławski jej komisarzem w Królestwie
Polskim. Kontakt pomiędzy Ligą Polską, a środowiskiem „Głosu” został nawiązany
prawdopodobnie za pośrednictwem Erazma Kobylańskiego, komisarza Ligi na zabór
rosyjski. Jan Ludwik włączył się aktywnie w działalność Ligi Polskiej
uczestnicząc m.in. w pracach wydawniczych i organizacyjnych powołanej przez
Ligę organizacji „Łączność”, a także propagując na łamach redagowanego przez
siebie pisma program nowopowstałej organizacji. W 1890 r. Popławski poznał
debiutującego wówczas na łamach „Głosu” Romana Dmowskiego, z którym pozostał w
przyjaźni do końca życia. W 1891 r. zorganizowali razem w Warszawie obchody
stulecia Konstytucji 3 Maja, a w dwa lata później wespół z Z. Balickim
doprowadzili do przekształcenia Ligi Polskiej w Ligę Narodową. Popławski wszedł
w skład jej Rady Tajnej i Komitetu Centralnego. „Głos” został zamknięty przez
władze carskie w 1894 r. po aresztowaniu Potockiego oraz kilku współpracowników
pisma w czasie manifestacji w stulecie insurekcji kościuszkowskiej. Po reaktywacji
periodyku w 1895 r. Jan Ludwik współpracował z nim już tylko przez niespełna
rok, czyli do czerwca 1896 r. W sierpniu 1894 r. Popławski został kolejny raz
aresztowany. Tym razem w osławionym X Pawilonie Cytadeli Warszawskiej spędził
13 miesięcy.
Wkrótce po
opuszczeniu więzienia „Ludwik Bystrowicki” nielegalnie przedostał się do Lwowa.
Początkowo współpracował tam z wydawanym przez Bolesława Wysłoucha i Karola
Lewakowskiego „Kurierem Lwowskim”. Następnie przejął kierownictwo nad świeżo
pozyskanym przez Ligę Narodową „Przeglądem Wszechpolskim”, który redagował do
1902 r. W tym głównym organie teoretycznym Ligi Narodowej Popławski był autorem
artykułów wstępnych, a także stałych felietonów pt. „Z całej Polski”, które
podpisywał pseudonimem J. L. Jastrzębiec lub po prostu „Jastrzębiec” od swojego
rodowego godła. Rubrykę tę prowadził nieprzerwanie do 1905 r. Słynne stały się
również jego „korespondencje” z zaboru pruskiego, które preparował na podstawie
doniesień prasowych z tamtych ziem. Jak wspominał Dmowski, samym poznaniakom
wydawały się one tak autentyczne, iż autora ich doszukiwano się wśród
dziennikarzy ze stolicy Wielkopolski (R. Dmowski, Popławski i młodzież jego
czasów, „Akademik” 1923, nr 8-9). W październiku 1896 r. rozpoczął również
wydawanie miesięcznika dla ludu „Polak”. Formalnie redaktorem pisma był Kasper
Wojnar, faktycznie zaś przynajmniej do 1901 r. kierował nim Popławski. Pismo przeznaczone
dla ludności wiejskiej wszystkich zaborów, stanowiło niejako platformę
transmisji zasad ideowych wykutych w „Przeglądzie Wszechpolskim” do środowiska
wiejskiego. Nie bez słuszności „Polak” uważany jest za najwybitniejsze osiągnięcie
publicystyczne Popławskiego. Spośród pism emitowanych przez obóz narodowy
cieszył się on największą popularnością, jak czytamy w sprawozdaniu KC LN z
1898 r., pomiędzy drukami nielegalnymi w Królestwie Polskim „...pierwsze
miejsce zajmuje pismo «Polak» (...) Rozchodzi się nie tylko wśród ludności
wiejskiej, ale również śród drobnych mieszczan, robotników fabrycznych i
młodzieży szkolnej, w ogóle tam gdzie drugi organ stronnictwa «Przegląd
Wszechpolski» okazuje się nie dość popularnym” (T. Kulak, Jan Ludwik Popławski
1854-1908. Biografia polityczna, t. 1, Wrocław 1989). Jan Ludwik na łamach
pisma prowadził regularnie, aż do 1907 r., stałą rubrykę „Sprawy polskie”,
analogiczną do znanej z „Przeglądu Wszechpolskiego” rubryki „Z całej Polski”. Poczesne
miejsce zajmowała w miesięczniku tematyka historyczna. Popławski przybliżał
dzieje Polski, eksponował zwłaszcza tradycję wojen obronnych i powstań
narodowych, a specjalnie udział w nich przedstawicieli ludu (Bartosz Głowacki,
Jan Kiliński). Wszystko to obficie urozmaicano materiałem ikonograficznym,
wykorzystując do tych celów malarstwo patriotyczne Jana Matejki czy Artura
Grottgera. Drugim wiodącym tematem były zagadnienia z zakresu polskiej
geografii, kultury, obyczajów, czy języka. Wszystko to oczywiście |
|
służyć miało
rozbudzeniu świadomości narodowej wśród ludności wiejskiej, przetworzeniu tej
biernej masy w rozumiejących swą
ponadzaborową jedność Polaków i zdających
sobie sprawę z obowiązków, jakie nakłada przynależność do jednego narodu, obywateli.
Zasługą Popławskiego był cały szereg inicjatyw powołanych do życia we Lwowie w
celu popularyzacji idei wszechpolskiej, jak i dających „kolonii emigrantów” z
Królestwa Polskiego stałą pracę i dochód. Można tu wymienić: Kasę Pożyczkową
prowadzoną przez Ernesta Adama, która została przetworzona później w Kredytowy
Bank Ziemski; fabrykę wyrobów chemicznych i kosmetyków „Tlen” założoną przez
Bronisława Koskowskiego; powołane w 1897 r. Towarzystwo Wydawnicze, nakładem
którego ukazały się m.in. Syzyfowe prace S. Żeromskiego, Sztuka i krytyka u nas
Stanisława Witkiewicza czy Małpie zwierciadło Adolfa Nowaczyńskiego; Związek
Naukowo-Literacki, którego prezesem został Jan Gwalbert Pawlikowski, będący
ośrodkiem spotkań i forum wymiany myśli lwowskich sfer naukowych, artystycznych
i dziennikarskich, stawiającym sobie za cel podniesienie intelektualnej i
ideowej kondycji miejscowej inteligencji; Szkoła Nauk Politycznych, na czele
której stanęli J. G. Pawlikowski i Władysław Stadnicki. Jak podkreśla biograf
Popławskiego: „W rezultacie tych działań pozornie oddalonych od polityki
ligowcy na trwale uplasowali się w lwowskim życiu kulturalnym oraz towarzyskim
i przygotowali grunt do późniejszej działalności ściśle politycznej. Popławski
był inicjatorem tych przedsięwzięć i czuwał też nad ich funkcjonowaniem jako
członek zarządu, rady nadzorczej, czy komisji rewizyjnej, starając się dla nich
pozyskiwać ludzi miejscowych, o sławnych nazwiskach i autorytecie, aby je
firmowali” (T. Kulak, Jan Ludwik Popławski 1854-1908. Biografia polityczna, t.
1, Wrocław 1989). W 1899 r. Jan Ludwik wziął udział w powołaniu we Lwowie
młodzieżowego pisma „Teka”, będącego organem reaktywowanego wcześniej „Zetu”. W
1901 r. stanął zaś na czele redakcji pierwszego wszechpolskiego dziennika,
jakim był wydawany we Lwowie „Wiek XX”. Stanowił on organ, przy pomocy którego
usiłowano w sposób bardziej przystępny propagować treści ideowe znane z
„Przeglądu Wszechpolskiego”. Jako redaktor „Wieku XX” Popławski zaangażował się
mocno w kampanię przeciwko utrakwizacji Uniwersytetu Jana Kazimierza, do której
dążyły koła ukraińskie. W 1902 r. Liga Narodowa nabyła we Lwowie drugi
dziennik, założone jeszcze przez Stanisława Szczepanowskiego „Słowo Polskie”.
„Jan Lubelczyk” wszedł natychmiast do redakcji pisma, w którym odgrywał coraz
ważniejszą rolę, zwłaszcza po sprzedaży w kwietniu 1902 r. „Wieku XX”. W
styczniu następnego roku brał udział w powołaniu tygodnika „Ojczyzna”,
przeznaczonego dla ludności wiejskiej w zaborze austriackim. Pismo kierowane
przez Piotra Panka do 1906 r. wychodziło przy współudziale i pod opieką
Popławskiego. W 1905 r. jako redaktor „Polaka” wziął czynny udział w
prowadzonej przez Ligę Narodową walce o język w gminie i szkole, prowadząc
agitację i propagandę na odcinku wiejskim.
W 1906 r. Jan
Ludwik powrócił do Warszawy, aby przejąć po Dmowskim, który uczestniczył w
wyborach do II Dumy, redakcję „Gazety Polskiej”. W dzienniku tym pracował
jednak tylko do jesieni 1907 r. Wrócił bowiem do Warszawy z nadwerężonym
zdrowiem, którego stan gwałtownie się pogorszył. Od tego momentu odsunął się od
działalności politycznej, zaprzestał pracy zawodowej. Wydaje się, że był dosyć
krytycznie ustosunkowany do działań realizowanych przez Ligę Narodową. Pod
koniec życia wyrażał swoje wątpliwości wobec angażowania jej w bieżącą politykę
poprzez udział w Dumie, jak i uczestnictwa w ruchu neosłowiańskim. Zmarł 12 III
1908 r. w Warszawie w wieku 54 lat. Bezpośrednią przyczyną był rak gardła. Pochowany
został trzy dni później na warszawskich Powązkach. W mowie pożegnalnej Dmowski
podkreślił, iż „...to co jest najlepsze w zakresie polskiej myśli politycznej
wyrosło z ziaren przez Popławskiego zasianych” (T. Kulak, Wstęp [w:] J. L.
Popławski, Wybór pism, Wrocław 1998). Za centralny punkt publicystyki Popławskiego można uznać
kwestię ludową. Termin „lud” początkowo oznaczał dla niego przede wszystkim
ludność wiejską, której instynktownie narodową postawę, wyrażającą się
chociażby w obronie swej ziemi przed zakusami Komisji Kolonizacyjnej w zaborze
pruskim, przeciwstawiał wątpliwej jakości patriotyzmowi szlachty („Głos”
drukował np. nazwiska Polaków sprzedających swe majątki Niemcom w Wielkopolsce
czy na Pomorzu). Zdaniem Popławskiego, u szlachty, pod wpływem pozytywizmu,
nastąpiło „obniżenie ideałów”, hasła odzyskania niepodległości porzuciła ona na
rzecz idei pracy organicznej rozumianej jedynie jako rozwój ekonomiczny i
osobiste bogacenie się. W związku z tym apelował o powrót do wartości
propagowanych w okresie romantyzmu i twórcze ich zespolenie z tym, co najlepsze
w tradycji pozytywistycznej (J. L. Popławski, Obniżenie ideałów [w:] Tenże, Wybór
pism, Wrocław 1998). Jan Ludwik uznał wręcz, iż w Polsce istnieją dwie odrębne
cywilizacje – chłopska i pańska, będące względem siebie przeciwstawne. Szlachta,
jak podkreślał, straciła prawo do występowania w imieniu narodu, stanowiąc
tylko jego niewielki procent, a co gorsza udowadniając, że nie umie bronić jego
interesów. Lud, zdaniem Popławskiego, bardziej jest impregnowany na wpływy obce
w przeciwieństwie do kosmopolitycznej szlachty, jednakże pozostaje bierną masą
nie uświadamiającą sobie do końca swych narodowych powinności, a nawet
przynależności do jednego, rozproszonego na ziemiach wszystkich zaborów narodu
polskiego. Lud stanowił więc dla niego naród in statu nacendi, sui generis potencjał
narodowy, który należy wykorzystać. Podkreślał, iż posiada on pewien narodowy
instynkt, który tylko trzeba rozbudzić. Tak zdecydowane eksponowanie kwestii
ludowej w „Głosie” powodowało, iż doszukiwano się w tamtym okresie (Z. Balicki,
L. Krzywicki) inspiracji narodnickich w myśli głosowiczów, poglądy te powielane
są zresztą do dziś (W. Bułhak, Dmowski- Rosja a kwestia polska. U źródeł
orientacji rosyjskiej obozu narodowego 1886-1908, Warszawa 2000). T. Kulak w
biografii Popławskiego udowodniła, iż tego typu konstatacje są nieuprawnione, a
związki nadzwyczaj powierzchowne, wskazując raczej w przypadku tego ideologa na
wpływ poglądów Mickiewicza z okresu „Trybuny Ludu”, Maurycego Mochnackiego,
Joachima Lelewela, Ludwika Królikowskiego czy Karola Libelta. Mimo wątków
antyindustrialnych, które pojawiają się w jego publicystyce, pomimo krytyki warstwy
szlacheckiej, nie ma u Popławskiego jakiejś naiwnej „ludomanii”, kultu
„swojszczyzny” czy programu uczenia się od ludu. W gruncie rzeczy lud był dla
niego pewnym narzędziem, które miało służyć naczelnej idei mu przyświecającej,
tzn. realizacji tzw. „wielkiej idei”, czyli niepodległości Polski. Jego
antyszlacheckość, jak i widoczny czasami antyklerykalizm, nie ma charakteru
programowego. Nie krytykuje on szlachty dlatego, że jest szlachtą, ani
duchowieństwa z pozycji antyreligijnych i antyklerykalnych, lecz proludowych. Warstwy
te jego zdaniem zbyt mało uwagi poświęcają działalności mającej na celu
podniesienie materialne i kulturalne ludu, nie rozumieją jego dążeń i
interesów. Świadczy o tym fakt, iż mimo swego indyferentyzmu religijnego,
podkreślał niejednokrotnie doniosłą rolę duchowieństwa w walce z germanizacją
czy rusyfikacją oraz rozbudzaniu świadomości narodowej. Trudno więc zgodzić się
z poglądem, iż „antyklerykalizm «Głosu» wyrastał na gruncie laickim, był nie
tylko antykościelny, ale również antyreligijny” (N. Bończa-Tomaszewski, Demokratyczna
geneza nacjonalizmu. Intelektualne korzenie ruchu narodowego, Warszawa 2001). Można
bowiem jedynie zarzucić Popławskiemu utylitaryzm i instrumentalizm w podejściu
do katolicyzmu i Kościoła, ale nie chęć ich wyrugowania. Stał on bowiem na
stanowisku, iż religia katolicka ma doniosłe znaczenie w życiu narodowym, że
jest nawet niekiedy symbolem polskości. Właśnie w związku z tym wzdragał się
przed myślą o zerwaniu z Rzymem czy katolicyzmem, ponieważ jego zdaniem taki
krok równałby się „samobójstwu narodowemu” (J. L. Popławski, Z całej polski,
„Przegląd Wszechpolski 1897 nr 1). Socjaliści zarzucali nawet Popławskiemu jako
redaktorowi „Polaka”, iż karci on duchowieństwo „jedynie z powodów jawnej już
zdrady narodowej i zaprzedania się rządowi carskiemu” (L. Wasilewki, Nasi
nacjonaliści (Rzecz o tzw. Narodowej Demokracji), Londyn 1904). „Interesy ludu
nie tkwiły dotychczas w interesach narodu. Doprowadzenie dwóch tych liczb do
wspólnego mianownika – to zadanie przyszłości (J. L. Popławski, Demokratyzacja
zasad {w:] Tenże, Wybór pism, Wrocław 1998). Na tym polu właśnie, zdaniem Jana
Ludwika, mamy do czynienia z wielką rolą inteligencji, której niestety ona nie
spełnia. Powinna więc włożyć więcej starań w to, aby ludność wiejska poczuła się
częścią narodowej wspólnoty. Z biegiem czasu pojęcie „ludu” zostało w
publicystyce Popławskiego zredefiniowane. Nie odnosiło się tylko do ludności
wiejskiej, ani nawet robotników, ale lud „...to ci wszyscy, którzy żyją
wyłącznie z rezultatów swojej pracy osobistej. Lud to po prostu zbiorowość
wszystkich klas pracujących” (J. Nieborski [wł. J. L. Popławski], Z kraju,
„Głos” 1887 nr 23). T. Kulak napisała: „W jego publicystyce rozumienie
interesów ludu przeszło ciekawą przemianę. Pierwotnie pojmował je głównie jako
chłopskie, następnie rozszerzył jako całość warstw pracujących, a więc
włączając w nie również robotników, inteligencję i mieszczaństwo. Po 1896 r. „lud”
stał się terminem uogólniającym praktycznie wszystkich Polaków...” (T. Kulak,
Jan Ludwik Popławski 1854-1908. Biografia polityczna, t. 2, Wrocław 1989).
Za drugie przewodnie zagadnienie publicystyki Popławskiego należy
uznać myśl zachodnią. Był on bez wątpienia dziewiętnastowiecznym inicjatorem
przeorientowania polskich zainteresowań z ziem wschodnich na zachód. Jeszcze w
czasach „Głosu” stał się zagorzałym propagatorem zwrócenia polskiej polityki w
kierunku ziem etnicznie polskich. Już w 1887 r. podkreślał, iż: „Wolny dostęp
do morza, posiadanie całkowite głównej arterii wodnej kraju Wisły, to warunki
konieczne prawie istnienia naszego. Całe to porzecze Bałtyku od Wisły do ujścia
Niemna, tak niebacznie kiedyś roztrwonione wraz ze Śląskiem przez państwo
polskie, musi być odzyskanym przez narodowość polską. Wyrzeczenie się tego
przyrodzonego dziedzictwa i nieszczęśliwe majaki podbojów na wschodzie były
przyczyną naszego upadku politycznego. (...) Nasi politycy marzą jeszcze o Wilnie
i Kijowie, ale o Poznań mniej dbają, o Gdańsku zapomnieli prawie zupełnie, a o
Królewcu i Opolu nie myślą zgoła. (...) Czas już po tylu wiekach błąkania się
po manowcach wrócić na starą drogę, którą ku morzu trzebiły krzepkie dłonie
wojów piastowskich” (J. L. Popławski, Środki obrony [w:] Tenże, Wybór pism,
Wrocław 1998). Troska o ziemie zachodnie miała być nadrzędną, gdyż odzyskanie
ich było, wg „Jana Lubelczyka”, warunkiem koniecznym rzeczywistej
niepodległości przyszłego państwa polskiego, jego spójności i siły; „...marna
byłaby ta przyszła Polska, dla której żyjemy i działamy, ta Polska, której nie
doczekamy się zapewne (...) nie tylko bez Poznania, ale i bez Śląska, bez
dostępu do morza. (...) Te prowincje, które dziś do Prus należą, są koniecznym
warunkiem istnienia państwa polskiego” (J. L. Popławski, Polityka polska w
zaborze pruskim [w:] Tenże, Wybór pism, Wrocław 1998). Ranga tych ziem była dla
Popławskiego tak duża, iż dopuszczał możliwość zrzeczenia się Litwy, Białorusi
i Ukrainy w przypadku jeśliby wymagałyby tego interesy zaboru pruskiego. Jak
widzimy, brał pod uwagę nawet możliwość poświęcenia innych obszarów, jeśliby
miało to dopomóc w utrzymaniu ziem zachodnich przy Polsce (J. L. Popławski, Zadania
polityki narodowej na Kresach [w:] tenże, Wybór pism, Wrocław 1998) .
W kwestii szans na uzyskanie niepodległości Jan Ludwik uznawał,
że jest to możliwe jedynie w przypadku wojny czy to pomiędzy mocarstwami
zaborczymi, czy też którymś z nich a innymi państwami i połączonego z tą wojną
powstania narodowego. W latach 1901-1903 sformułował program terytorialny
przyszłej Polski w dwóch wersjach realnych (pesymistycznej i optymalnej), jak
również i perspektywicznej – związanej z aspiracjami mocarstwowymi Polski. W
pierwszym wariancie granice przyszłej Polski miały obejmować Wielkopolskę,
Pomorze, Prusy Wsch., Górny Śląsk, Królestwo, Galicję oraz Śląsk Cieszyński. W
drugim dochodziła do tych ziem część Dolnego Śląska, Pomorze Zach., na
wschodzie zaś miała obowiązywać granica z 1772 r. Jeżeli chodzi o wizję trzecią,
to była ona najbardziej ekspansywna. Uwzględniał w niej granice „odwiecznych
siedzib” ludności polskiej, zasięg terytorialny Rzeczypospolitej w okresie jej
największej potęgi, obszar przez niego zakreślony obejmował w tym przypadku ok.
850 tys. km2.
Popławski był niewątpliwie człowiekiem, który stworzył podwaliny
ideowe obozu narodowego. Mimo, iż nie pozostawił po sobie żadnego zwartego
dzieła, jego ogromna spuścizna (rozsiane w prasie artykuły zdaniem wydawcy jego
Pism politycznych złożyłyby się na około 40 tomów po 300 s. każdy, Z.
Wasilewski, Na widowni, „Myśl Narodowa” 1933 nr 15) nie odeszła w zapomnienie.
W latach międzywojennych mamy do czynienia ze sui generis sporem o nią pomiędzy
Stronnictwem Narodowym a ugrupowaniami dysydenckimi, które zdecydowały się na
współpracę z rządami sanacyjnymi, argumentując ten krok trzymaniem się właśnie
wskazań politycznych Popławskiego. Dmowski nie wahał się pisać o nim jako
głównym twórcy podstaw nowoczesnej polityki polskiej. Wspominając początki ruchu
narodowego, podkreślał: „Te młode koła były dziećmi epoki względnie trzeźwej,
społeczeństwa przekształcającego się w kierunku nowożytnym, miały zaczątki
rozumienia rzeczywistości polskiej i miały wśród siebie człowieka o dziesiątek
lat od swych współpracowników starszego, który tę rzeczywistość ogromnie jasno
widział i o Polsce szerszą, niż ktokolwiek wówczas, wiedzę posiadał. Był nim
nieżyjący od lat kilkunastu publicysta, Jan Popławski. Był to duchowy ojciec
nowoczesnej polityki polskiej. Pod jego wpływem myśl tego nowego pokolenia
skierowała się do zagadnień bieżących bytu narodowego, do ujmowania ich z
punktu widzenia całości sprawy polskiej, do szukania w położeniu współczesnym
Polski i w rozwoju politycznej sytuacji Europy dróg do odbudowania państwa
polskiego” (R. Dmowski, Polityka polska i odbudowanie państwa, t. 1, Warszawa
1988). W związku ze 150. rocznicą urodzin tego ideologa została podjęta
inicjatywa, aby uchwałą Sejmu RP ogłosić rok 2004 „Rokiem Jana Ludwika
Popławskiego”, niestety projekt ten został odrzucony głosami postkomunistów.
Rafał Łętocha |